Makaron z rukolą; nowa dieta

IMG_20150122_192742Niefortunnie się dla mnie stało, bo nie tyle, co chciałam, ale musiałam przejść na dietę. Cóż, trzeba było się z tym pogodzić. Dieta oparta jest na zapotrzebowaniu osoby z refluksem (o tym będzie inny post, bo, jak wiadomo, to dotyka coraz większej ilości osób). Jednak przystosowana również dla każdego, kto chce się zdrowo odżywiać, czy tego, który powinien ;) Tak czy inaczej, przepis wynikł z radosnej twórczości fitnessownianej kuchni. Mi smakowało, choć przez chwilę wątpiłam we własne zdolności kulinarne. Mam nadzieję, że Wam również zasmakuje.

Potrzebne (na ok. 3 małe porcje):
- 3-4 szkl. wody „kranowej”,
- 1 duża marchew,
- 1 duży ząbek czosnku,
- makaron (wstążki/jakikolwiek) pełnoziarnisty,
- 1 łyżeczka soli morskiej,
- ok. 1 łyżeczki pieprzu (u mnie dwa przekręcenia młynkiem),
- 1 łyżeczka ziół prowansalskich,
- 2-3 łyżeczki bazylii (najlepiej świeżej, choć może być suszona).
+ rukola

Przygotowanie
Wodę wlewamy do garnuszka i gotujemy. W trakcie gotowania kroimy marchew w talarki, następnie wrzucamy do garnka. Czosnek kroimy zupełnie drobno (albo wyciskamy). Dorzucamy go do garnka. Solimy wszystko i dodajemy pieprzu.
Kiedy woda się zagotuje, możemy dosypać makaron (wg uznania). Podczas dochodzenia makaronu, dosypujemy bazylię i zioła prowansalskie.
Gdy makaron będzie półtwardy (al dente), zlewamy wodę z garnuszka. Marchew nie musi być miękka. Im twardsza, tym zdrowsza.
Po wyłożeniu dania do miseczki możemy udekorować wszystko świeżą rukolą.

Na zdjęciu widać, jak wyszło to u mnie. Przepis prosto z mojej kuchni, więc skoro ja przeżyłam, Wy również ;)

Musiałam się z Wami podzielić tym przepisem!
Smacznego :)

Noworoczne postanowienie: spalmy świąteczny tłuszczyk!

Mam dla Was prawdziwe wyzwanie. Potrwa miesiąc, dwa miesiące. Ile będziecie chcieć :)
Chodzi przecież o wykształcenie idealnej sylwetki, prawda? A, przyznajcie się, każdy z nas troszkę podjadł na Święta. I dobrze. Święta to dyspensa. Jednak teraz, skoro mamy karnawał i trwają rozmaite imprezy, musimy przecież jakoś wyglądać. Do roboty, moi drodzy! :)

Slim tanned woman's body.Trening wygląda następująco.
Poniedziałek:
1. Kardio 20 min.
2. Brzuch 14 min.

Wtorek:
1. Kardio 10 min.
2. Nogi 10 min.
3. Pośladki 10 min.

Środa:
1. Kardio 10 min.
2. Ramiona 10 min.
3. Brzuch 10 min.

Czwartek:
1. Kardio 15 min.
2. Pośladki 6 min.
3. Nogi 10 min.

Piątek:
1. Kardio 10 min.
2. Ramiona 6 min.
3. Pośladki 10 min.

Sobota:
1. Kardio 20 min.
2. Biust 20 min.

Przed ćwiczeniami pamiętajcie o rozgrzewce, a po o rozciąganiu!

Jak pewnie zauważyliście, ćwiczenia łącznie z rozgrzewką i rozciąganiem (zalinkowane powyżej), trwają koło godziny. Jeśli skrócicie sobie rozciąganie, zajmie Wam to ok. 45 min., czyli mniej więcej tyle, żeby cokolwiek spalić.
Treningi zaczynają się od kardio. Dlaczego? Ponieważ takim systemem pracy (kardio – siłowe) spalamy najwięcej i, dzięki temu, zyskują nasze mięśnie.

Jesteśmy sobie winne porządne treningi! Tyłeczki w górę i jedziemy :)

Ćwiczenia z Mel B, Blogilates, Natalią Gacką, BeFit i innymi.